aga-et-darcy

Kim jestem

Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Mam wrażenie być kotem, który przeżył już kilka egzystencji w jednym życiu. Otóż kilka lat temu byłam dziennikarka w Gazecie Wyborczej… później pojechałam do Paryża aby uzupełnić swoja edukacje i stałam się badaczem socjologii (w dziedzinie mediów)… Następnie, zamęczona badaniami (co oznaczało analizowanie jednego tematu w kółko i w kółko…) przesiedliłam się w Alpy (do Grenoble) i w międzyczasie podróżowałam po świecie… jak dotąd mieszkam w Grenoble (gdzie mam wrażenie powoli zapuszczać korzenie) i wiodę sobie « spokojne » życie otoczona przepiękna przyroda.

Rok temu zdecydowałam się założyć blog wegański. Jak do tej pory pisałam tylko po francusku, ale moi znajomi nalegali abym zaczęła tłumaczyć moje przepisy na jerzyk polski – stad mój blog po polsku.

Dlaczego jestem weganką

Powodów jest mnóstwo : nie chce jeść zwierząt (osobiście nigdy nie skrzywdziłabym nawet muchy, nie wiem dlaczego mam udawać, że nie przeszkadza mi to, że ktoś zabija dla mnie większe bestie)… ale do wyboru tej diety popchnęły mnie tez powody zdrowotne (chcę dożyc ponad 100 lat w pełnej formie i zdrowiu… i jak do tej pory wszystkie badania dotyczące weganizmu pozwalają mi myśleć, ze mam ku temu spore szanse)… są tez powody ekologiczne (« nakarmienie » zwierząt, które będą nam służyły jako pożywienie kosztuje wiele zasobów – zbóż, wody….nie mówiąc wcale o deforestacji, głodzie na ziemi…)

faitIMG_1955

Wegetarianizm czy weganizm?

Osobiście byłam wegetarianką odkąd ukończyłam 16 lat… a wiec… sporo czasu;) Nie miałam odwagi przejść na weganizm. Z jednej strony mieszkam od ponad 10 lat we Francji i mamy tutaj takie ilości przepysznych serów, że ciężko mi było z nich zrezygnować… nie mówiąc już o wypiekach francuskich… byłam uzależniona od wypieków z ciasta francuskiego (na bazie masła)… a poza tym, naiwnie myślałam, ze krowy po prostu dają mleko… same z siebie… dobrowolnie… nigdy nie pomyślałam, że aby krowa nam to mleko dala to musiała być w ciąży… i urodzić małego cielaczka… który zostaje zabity na mięso w wieku 6 miesięcy abyśmy my mogli przez 2-3 lata korzystać z mleka jego mamy… nigdy mi to do głowy nie uderzyło (i okazuje się, że nie jestem sama, wszyscy nie-weganie są przekonani, ze krowa po prostu daje mleko.. tak od siebie…)

Zostałam weganka 4 lata temu… Jak już przetrawiłam formacje o zmarłych dla mnie cielakach to przygotowywałam się psychologicznie do zmiany trybu życia. Miałam wrażenie, ze wchodzę na teren wypełniony monotonią, smutkiem, brakiem smaku… I nie wyobrażacie sobie mojego zdziwienia gdy odkryłam, że weganizm to wspaniała przygoda. Moje dania są pełne kolorów, smaków, aromatów… Moi znajomi sami « wpraszają » się do mnie na kolacje, i zamawiają ich nowe ulubione wegańskie dania. Nigdy nie przekonywałam innych do tego, żeby rzucili mięso, ale przez kilka lat wielu moich znajomych ograniczyło spożycie mięsa i wyrobów „odzwierzęcych” i sami mnie dumnie o tym informują.

faitIMG_2912

Zapraszam Was do mojego świata

Teraz nauczyłam się nie tylko kreować niesamowite dania (których nigdy przedtem nie jadłam) ale na dodatek potrafię wyrabiać własne sery ( bez mleka… podzielę się z Wami przepisami)… potrafię nawet zrobić sernik na bazie nerkowców (który niczego nie musi się wstydzić przed sernikiem tradycyjnym)… produkuje własne mleko (chociaż czasem wolę kupić już gotowe, czasem jestem leniwa)… no i potrafię zrobi « prawie » wszystkie przysmaki w wersji bez-zwierzęcej;)

Ah… w kwestii wyjaśnienia: w domu jestem jedyna weganka… mój pies zjada jeszcze sucha karmę na bazie zmielonych kurczaków (lubię używać prawdziwej terminologii)… i gdy tylko okazja się nadarzy (cale sczeszcie jest to rzadkością, bo teraz mieszkamy w centrum miasta) jest w stanie zaatakować i zjeść „surowego” kurczaka (gołębie uciekają na kilometr gdy widza mojego psa)… a mój ukochany wszystko posypuje serem… i raz na jakiś czas zjada mięsnego burgera (patrzy wtedy na mnie oczami zbitego psa…. przecież ja nic nie mowie… jak się kocha, to się wybacza;))

 

d'arcy pt